Strona główna » Lista wpisów » Czego boi się prezydent Obama?

Czego boi się prezydent Obama?

Wiele z etykiet piw Wychwood Brewery swój wygląd zawdzięcza inspiracjom w postaci mitów i legend, związanych z historycznym lasem WychWood w Wielkiej Brytanii.  Cały branding tego browaru rzemieślniczego zakotwiczony jest w klimacie fantasy. Jest wszystko: gadżety, koszulki, eventy, Puby, a nawet (tu z lekkim przekąsem) piwa!  Wisienkę na torcie tworzy strona internetowa, pełna animacji i dźwięków, niczym z komputerowej gry RPG. Niektóre z animacji są interaktywne i najeżdżając kursorem myszki na goblina śpiącego na gałęzi, bądź klikając w niego, możemy zobaczyć jak się budzi i wygraża nam ręką.

King GoblinKing GoblinKing Goblin

Nie jestem fanem takich fajerwerków i jako Web Developerowi bardzo ciężko jest mi się powstrzymać przed wypisywaniem uwag odnośnie działania witryny, to jednak muszę przyznać, że jest oryginalnie.  Dobry pomysł i to dobrze wyeksploatowany.

Sam Hobgoblin, jako receptura powstał w 1988 na zlecenie pewnego posiadacza ziemskiego, który wydawał swoją córkę za mąż.  Jednemu z założycieli browaru, który jednocześnie był odpowiedzialny za receptury, wyszło wtedy „piwo życia”. Niezwykle udane piwo stało się potem okrętem flagowym Wychwood Brewery, zyskując status piątego, najlepiej sprzedającego się butelkowanego Ale w Wielkiej Brytanii.  King Goblin

Przez lata wraz z piwem, klarował się także przekaz/marketing Wychwood Brewery. Głównym mottem czy też hasłem reklamowym piwa Hobgoblin (a nawet całego browaru) było hasło: „What’s the matter Lagerboy, afraid you might taste something?” co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „No i co, chłoptasiu od Lagerów – boisz się spróbować czegoś posiadającego smak?”. Później doszła wersja z okazji Halloween, przekorne:  „Afraid of the dark, Lagerboy?” („boisz się ciemności, lagerowy chłopcze?”).

Najlepsze jednak wynikło ze spotkania „grubych ryb” na szczycie G-20 w Toronto, w 2010 roku, gdzie premier UK, David Cameron oraz prezydent USA Barrack Obama, wymienili się butelkami piwek pochodzących z ich home towns. Cameron wręczył Obamie dwanaście butelek Hobgoblina. Obama miał oczywiście w zanadrzu jakiegoś sikacza. Popstrykały trochę flesze aparatów, po czym Obama stwierdził, że będzie degustował otrzymany podarunek schłodzony (czytaj: dużo niżej niż optymalne 15,5C dla Dark/Rich Ale). Na reakcję Wychwood Brewery oczywiście nie trzeba było długo czekać. Wkrótce potem w sklepie browaru  pojawiły się koszulki z napisem: „What’s the matter Obama, afraid you might taste something?”. Marketing z jajami.David_Cameron_and_Barack_Obama_at_the_G20_Summit_in_Toronto

Piwko, które opiszę, to właściwie mocniejsza i bardziej zróżnicowana pod względem aromatu odmiana Hobgoblina. Co ciekawe, Wychwood Brewery zarzeka się, że ta specyficzna odmiana, czyli King Goblin, warzona jest tylko podczas pełni księżyca 😉

King Goblin. Wychwood Brewery.

Piana: Lekko beżowa, po 3-4 minuta opada do 5mm kożuszka. Osadza się na ściankach szklanki.

Barwa: Miedziane, o dużej klarowności. Szczególnie korzystnie prezentuje się w pokalu/snifterze, gdzie wydaje się być ciemniejsze, miedziano-brązowe.

Zapach: Winny, lekko kwaskowaty aromat, troszeczkę bijący po nosie alkohol. Delikatnie owocowy(rodzynki i czereśnia, szczególnie uwydatniona w wyższej temperaturze) i ziołowy. Dodatkowo wyczuwalny aromat orzeszków koli. Co ciekawe, zarówno zapach i smak polepsza się, gdy piwo postoi  5 – 10 minut.

King GoblinKing GoblinKing Goblin

Smak: Raczej próżno szukać u Króla Goblinów słodyczy. No cóż, zewsząd wiadomo, że gobliny do przyjemniaczków nie należą 😉 Dopiero gdy przyzwyczaimy podniebienie do kwaskowatości oraz „zbożowej” goryczy, ujawni się nam trochę słodu.  Finisz goryczkowy, taki trochę ściągający, garbnikowy. Całkiem niezły aftertaste. Piwo jest stosunkowo nisko wysycone.

Ogólna zajebistość aka pijalność: Zalecam degustację w raczej wysokiej dla piwa temperaturze, oscylującej wokół tej zalecanej dla ciężkich Ale. Mnie najlepiej smakowało w temperaturze 14 stopni. Piwko staje się wtedy bardzo pijalne, i o dziwo dość złożone jak na Ale, chociaż już nie tak orzeźwiające. Tym samym King Goblin ląduje w worku piw idealnych na zimowe wieczory. Na czas trzydziestostopniowych upałów, schowałbym go głęboko… w lesie WychWood.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s