Strona główna » Lista wpisów » Kurs obieram na Indie. Artezan IPA.

Kurs obieram na Indie. Artezan IPA.

Artezan IPA

Artezan IPA

Miało być trzeci raz o Czechach i czeskim Stoucie od Primatora, lecz Pepiki mi się przejadły. Wam być może też, biorąc pod uwagę z jakim zacięciem (pewnie godnym lepszej sprawy) produkowałem akapity o realiach picia lagerów (i nie tylko).

A zatem, biegiem na mostek kapitański zakręcić kołem steru i skierować tę szalupę postawioną na WordPressie… tam gdzie kiedyś chciał dopłynąć Krzysztof Kolumb.  Do Indii.

Był taki moment w dziejach świata, kiedy Wielka Brytania była kolonialną i morską potęgą. Tam gdzie pojawiała się Royal Navy, tam też pojawiali się brytyjscy obywatele, a wraz z nimi ich zwyczaje.

Nie jest tajemnicą, że oprócz herbaty, Brytyjczycy uwielbiali także swoje piwo Ale. Indie jako kolonia była samowystarczalna, jednak lokalny klimat uniemożliwiał produkcję piwa (wiem, że nie muszę tego dodawać, jednak ludzie nie mieli wtedy jeszcze lodówek, a Ludwik Pasteur jeszcze się  nie urodził). Skoro nie można było produkować na miejscu, pomyślicie pewnie – czemu by nie importować? Przecież kolonie brytyjskie były często rynkami zbytu dla „macierzy”. W przypadku kolonii brytyjskiej w Indiach problemem była jednak odległość. Około pięciomiesięczna podróż statkiem z Londynu do Indii nie służyła ładunkowi w postaci piwa, które dopływało do Indii „płaskie” i kwaśne.  Jednocześnie Indie były lukratywnym rynkiem, który stanąłby otworem dla tego, który jako pierwszy poradziłby sobie z tymi trudnościami. Przez co niejedni próbowali.

Artezan IPA

Jako pierwszemu udało się Georgeowi Hodgsonowi. Kreatywny browarnik użył swojej receptury Pale Ale (która jako jedna z pierwszych na świecie pozwalała uzyskiwać piwo w kolorze różnym od brązowego / czarnego) i postawił na dwie strategie znane ówczesnym browarnikom, stosowane w celu zapobieżenia kwaśnieniu piwa: zwiększona zawartość alkoholu oraz intensywne chmielenie. Jak wiadomo alkohol nie stwarza przyjaznych warunków do rozwoju bakterii. Alfa kwasy zawarte w chmielu także temu nie sprzyjają. Mając to na uwadze, Hodgson tak zmodyfikował swoją recepturę Pale Ale, że nie żałował ani chmielu, ani ziarna, ani cukru (na różnych etapach produkcji piwa, ma się rozumieć).

Rezultatem było bardzo gorzkie, mocne, nagazowane Ale, które zdolne było przetrwać  długą morska żeglugę, a także straty nagazowania wynikające z prymitywnego procesu butelkowania piwa, które było szczególnie odczuwalne, w gorącym, indyjskim klimacie. Sukces Hodgsona był legendarny. „Pale ale as prepared for India”, „India Ale”, „pale India ale” lub „pale export India ale” to nazwy / określenia jakie zaczęły towarzyszyć piwu przygotowywanemu na eksport do kolonii brytyjskiej jaką niegdyś były Indie.

Obecnie gatunek ten przeżywa pewien renesans, ze względu na popularność (ofensywę?) amerykańskich odmian chmieli. Powstał nawet specjalny podgatunek India Pale Ale, a jednocześnie językowy potworek:  American India Pale Ale.

Na tym tle tym bardziej ciekawy jest India Pale Ale od Artezana. Zamiast bić się z innymi browarami rzemieślniczymi o niedostępne juz w pewnym momencie na światowym rynku chmiele amerykańskie, Artezan postanowił wrócić do tradycji i uwarzył swoje IPA w stylu brytyjskim (używając Challengera i East Kent Goldings – którego „wczesną wersje” prawdopodobnie użył sam Hodgson produkując pierwsze IPA).

Artezan IPA

Piana: drobnopęcherzykowata, utrzymująca się centymetrowa warstwa.

Artezan IPA

Artezan IPA

Barwa: bursztynowa. Klarowność: delikatnie mętne.

Zapach: delikatnie słodowy, żywica, lekko duszny/zatęchły – wysuszone drzewo… oraz taki jaki poczujemy wchodząc między krzaki ostrężyn w upalny dzień, podczas wędrówki po górach.  No i  grejpfrut.

Smak: Intensywny początek, neutralny, aksamitny środek i  pieprzno-owocowy finish. Goryczka długo się utrzymuje, jest przyjemna. Jak po zjedzeniu słodszego grejpfruta.  No i ostrężyny, aromaty żywiczne i… sosnowe? Not sure, ale nie jest tak, że wszystko co ma igły jest dla mnie „sosnowe” 😉 Anyways, brzmi lepiej niż „aromat drzew iglastych” 😉 Napewno nie jest to np. Jałowiec, spotykany w nalewkach, a nawet w piwie(Sahti! jesli ktoś pił Koniec Świata Pinty – raise your hand). Jako minus: piwo po ogrzaniu odkrywa aromaty landrynkowo-mydlane. Jednak biorąc pod uwagę, że jest bardzo pijalne, jest szansa, że zdążycie opróżnić kufelek zanim ta landrynkowa „przyjemność” Was zaskoczy.

Ogólna pijalność aka zajebistość: Tak! Nie ma przesady w tym IPA, nie było gonitwy za chmielem. Bardzo pijalne. Jednak osoby nie przepadających za chmielem, mimo wszystko sięgną po chociażby Pacific Pale Ale. Z kolei hop headzi będą narzekać na zbyt mało intensywną goryczkę. Mnie jednak bardzo podobały się nuty aromatów ostrężyn, „drzew iglastych” 😉 a także grejpfruta.

Artezan IPA

Artezan IPA

Jako post scriptum: z żalem przeczytałem informację zamieszczoną niedawno na twarzoksiażkowym profilu Artezana, że następne partie IPA, będą już warzone z użyciem chmieli amerykańskich. Nie wiem czy to chęć eksperymentowania czy gusta konsumentów pchnęły Artezana ku tej decyzji, jednakże, trochę szkoda, że nie będzie już można spróbować „oryginalnego” India Pale Ale. Z Polski, ma się rozumieć.

Reklamy

6 komentarzy do “Kurs obieram na Indie. Artezan IPA.

  1. Pingback: Żegulgi do Indii ciąg dalszy. Domowe IPA. | Skrzyneczka z niebanalnym piwem

  2. „Około pięciomiesięczna podróż statkiem z Londynu do Indii nie służyła ładunkowi w postaci piwa, które dopływało do Indii “płaskie” i kwaśne.” – „płaskie” czyli po angielsku flat to znaczy nienagazowane. A z tym nie służeniem to różnie bywało. Wysyłano z Londynu różne piwa, w tym także lekkie small beer. Jaki byłby sens ich eksportowania, gdyby się psuło po drodze i docierało niepijalne?

    „Jako pierwszemu udało się Georgeowi Hodgsonowi.” – nieprawda. Hodgson był najbardziej znanym eksporterem pale ale do Indii, ale nie pierwszym. Długo przed Hodgsonem wysyłano piwo do Indii, Ameryki, Afryki, na pewno w 1711 jak nie wcześniej. Docierało w dobrym stanie.

    „Kreatywny browarnik użył swojej receptury Pale Ale (która jako jedna z pierwszych na świecie pozwalała uzyskiwać piwo w kolorze różnym od brązowego / czarnego) i postawił na dwie strategie znane ówczesnym browarnikom, stosowane w celu zapobieżenia kwaśnieniu piwa: zwiększona zawartość alkoholu oraz intensywne chmielenie.” – nieprawda. Po pierwsze pale ale powstało w drugiej połowie XVII wieku, co było efektem używania koksu do suszenia słodu, dzięki czemu można było uzyskać jasny słód. Hodgson wysyłał do Indii swoje standardowe Pale Ale, nie ma żadnych dowodów na to żeby specjalnie modyfikował recepturę dodając chmielu czy zwiększając zawartość alkoholu. O tym, że piwo wysyłane do ciepłych krajów musi być mocniej chmielone wiedziano już kawał przed Hodgsonem. Wyższa zawartość alkoholu w piwach wysyłanych do ciepłych krajów to kolejny mit i nie ma żadnego potwierdzenia tego w literaturze.

    „Sukces Hodgsona był legendarny.” – no właśnie, a jak to z legendami bywa także odległy od prawdy. Co Hodgson naprawdę zrobił? Zdominował eksport piwa do Indii, co było efektem trzech czynników. Po pierwsze jego browar był pod ręką dla kapitanów okrętów, które pływały do Indii. Kompania pozwalała kapitanom swoich okrętów zabierać towary z Anglii do Indii bez żadnych opłat, do 50 ton naraz. Po drugie dawał im bardzo długi czas na zapłatę, do 18 miesięcy. Czyli kapitan mógł sprzedać piwo w Indiach i rozliczyć się po powrocie. Po trzecie jego piwo bardzo dobrze znosiło podróż, docierało w znakomitym stanie, tak jakby leżakowało przez dwa lata.

    „“Pale ale as prepared for India”, “India Ale”, “pale India ale” lub “pale export India ale” to nazwy / określenia jakie zaczęły towarzyszyć piwu przygotowywanemu na eksport do kolonii brytyjskiej jaką niegdyś były Indie.” – owszem, tylko że taka nazwa pojawiła się po raz pierwszy ok. 40 lat po tym, jak Hodgson zaczął eksportować swoje piwo.

    No i więcej niż IPA eksportowano porteru, ot taki chętnie przemilczany fakt… W latach 1849-1857 sprowadzono do Indii prawie dwukrotnie więcej porteru niż pale ale.

  3. Czy Hodgson był monopolistą, stosujacym nieetyczne praktyki w stosunku do swoich konkurentów? Tak. Czy w tamtym czasie eksportowano do Indii także inne gatunki piwa, prócz IPA? Tak! Czy planeta Ziemia krąży wokół Słońca po orbicie eliptycznej? Tak!!

    Skomentowany przez Pana post to oczywiście mini-recenzja piwa Artezan, wraz z krótkim odniesieniem do historii powstania gatunku, zamykająca się w eleganckich 600 – 1000 słów. A nie rozprawka na temat eksportu piwa do Indii w latach 1700-1900, gdzie jak najbardziej warto byłoby wspomnieć o udziale portera, samej dynamice eksportu, czasie w jakim nazwa „india pale ale” się upowszechniła i tak dalej.

    Mój błąd, że napisałem to tak, jakby *każde* piwo ulegało zepsuciu w trakcie transportu do Indii. Chodziło mi raczej o to, że dla ówczesnych przedsiębiorców parajacych się eksportem piwa ryzyko było jednak duże. Na tyle duże, że szczęśliwie dzisiaj możemy raczyć się mocno chmielonym Pale Ale 😉

    To że problem kwaśnienia piwa podczas transportu był realny, doskonale obrazuje historia wojskowości i zmaganie się Royal Navy z tym problemem na własnych statkach, gdzie przez pewien czas obowiązywała zasada, że każdemu marynarzowi przysługuje dzienny przydział jednej pinty piwa. Próbowano radzić sobie z problemem na różne sposoby, próbując np zagęszczania piwa; stosując podobne techniki jak przy produkcji Ice bocka, a potem rozcieńczania takiego koncentratu w trakcie trwania rejsu. Rezultaty nie były jednak miarodajne.

    Co do powstania Pale Ale, słusznie zauważa Pan, że powstało wcześniej niz receptury Hodgsona – mój błąd. Jednak co do chmielenia źródła nie są co do tego zgodne, choćby z tego powodu, że owcześnie nie roztrząsano takich szczegołów na forach internetowych, blogach i fejsbuku, a same receptury były pilnie strzezona przez piwowarow tajemnicą 😉 Wielu rzeczy musimy się niestety domyślać.

    Bardzo dziekuję za komentarz. Z pewnością Pana post będzie bardzo cenny dla kogoś chcącego zgłebic temat IPA. A i dla mnie był pewną inspiracją.

    • „Skomentowany przez Pana post to oczywiście mini-recenzja piwa Artezan, wraz z krótkim odniesieniem do historii powstania gatunku, zamykająca się w eleganckich 600 – 1000 słów. A nie rozprawka na temat eksportu piwa do Indii w latach 1700-1900, gdzie jak najbardziej warto byłoby wspomnieć o udziale portera, samej dynamice eksportu, czasie w jakim nazwa “india pale ale” się upowszechniła i tak dalej.”
      Ok, ale co z tego? Czy jeśli tekst jest krótki, to może zawierać błędy?

      „Jednak co do chmielenia źródła nie są co do tego zgodne, choćby z tego powodu, że owcześnie nie roztrząsano takich szczegołów na forach internetowych, blogach i fejsbuku, a same receptury były pilnie strzezona przez piwowarow tajemnicą”
      Które źródła nie są zgodne co do chmielenia? Ciekawe, że „Every man his own brewer” z 1760 roku podaje, że piwo wysyłane do ciepłych krajów musi być mocniej nachmielone. „A dictionary of chemistry” z 1821 roku podaje że dla piwa mild używano 1-1,5 funta chmielu na 32 galony piwa, podczas gdy w piwie eksportowanym do Indii były to 4 funty. „A treatise on food and diet” z 1843 roku podaje, że piwo Pale Ale warzone na rynek indyjski zawierało dwukrotnie więcej chmielu niż standardowe.
      Do niektórych receptur też można dotrzeć, nie jest to wiedza tajemna.

      • „Ok, ale co z tego? Czy jeśli tekst jest krótki, to może zawierać błędy?”

        Tak, zawiera dokładnie dwa, które wymieniłem i podkreśliłem w moim poprzednim komentarzu. Innymi słowy, nigdzie nie stwierdziłem, że:
        -„Nie wysyłano do Indii nic innego prócz IPA”
        -„Eksport IPA był olbrzymi, a już w szczególności w stosunku do porterów i stoutów.”
        -„Hodgson to był strasznie miły i honorowy człowiek.”
        -„Hodgson *nie* zdominował rynku.”
        -„wizerunek i rola Hodgsona *wcale nie są* przesadzone”
        -„Hodgson *nie* zapewniał preferencyjnej linii kredytowej dla kupców.”
        I tak dalej. Bardzo fajnie rozwija pan temat India Pale Ale, jednak proszę pamiętać, czego dotyczy post. Jeśli o czymś nie wspomniałem to nie znaczy od razu, że neguje jakieś fakty, itd. Po prostu nie pisałem rozprawy na temat IPA.

        Co do chmielenia – zarzucił mi Pan, że nie wiemy *na pewno* czy Hodgson intensywnie chmielił swoje piwa. Owszem nie wiemy *na pewno*. Jeden z powódów dlaczego tak jest wymieniłem w poprzednim komentarzu.

  4. „Tak, zawiera dokładnie dwa, które wymieniłem i podkreśliłem w moim poprzednim komentarzu.” – więcej niż dwa.

    “Jednak co do chmielenia źródła nie są co do tego zgodne” – byłbym bardzo wdzięczny za podanie owych źródeł. Możliwe, że coś przegapiłem w swoim zbieractwie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s